K A L E N D A R I U M
1 9 8 8
2013
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004
2003
2002
2001
2000
1999
1998
1997
1996
1995
1994
1993
1992
1991
1990
1989
1988



1988.11.20 Zebranie założycielskie Polskiego Związku Młodzieży Katolickiej w Malmö. Praktycznie pierwsze Zebranie Roczne i wybór pierwszego zarządu. Parafia Naszego Zbawiciela. Obecnych 15 osób.

Wspomnienia pół żartem pół serio z naszej gazetki:

Głównym wydarzeniem dnia 20 listopada były wybory do naszego pierwszego komitetu centralnego, czyli tak śmiesznie zwanego zarządu. Jeśli chodzi o jakąś kampanie przedwyborczą to takowej nie było. Chociaż też nie wiadomo, bo co niektórzy troszkę lepiej się poubierali niż zwykle, niezdążywszy nawet pozrywać metek z przecenami. Wybory odbyły się drogą zupełnie demokratyczną. Na wcześniej przygotowanych, tym razem czystych kartkach, każdy miał napisać imię lub nazwisko, ewentualnie pseudonim, a już w najgorszym wypadku numer ewidencyjny swojego kandydata lub kandydatki. Spośród ponad 15-stu obecnych, uprawnionych do głosowania młodzieniaszków, wyłoniono następującą ekipę rządzącą:

The Boss, czyli przewodniczącą, która otrzymała najwięcej głosów zaufania została Anetta Ferens – zasłużona działaczka kościelna, dobroduszna przyjaciółka, brunetka, wzrost odpowiedni, wymiary...

Spośród pozostałych kandydatów, którzy otrzymali odpowiednią liczbę głosów uformowano następujący skład zarządu: Skarbnik – Lidia Lachowicz (sama posiadała nie mało skarbów), Sekretarz – Edyta Wasielczyk (nie jeden by chciał taką sekretarkę), Radny - Robert Sadokierski, (wice przewodniczący, wiecznie śpiący), Radny - Jacek Giryn (nigdy nie milczący na szczęście nie śpiewający). Funkcje bliżej nie określone przydzielono obywatelom Waldemarowi Sadokierskiemu i Mariuszowi Staniszewskiemu, (prawdopodobnie jako wtyczki obcego wywiadu, śledztwo trawa, pa.). Wszyscy byli szczęśliwi z dokonanych wyborów. Żadne protesty nie napłynęły, nikt nie płakał, nikt nie sikał z radości. Natychmiast przystąpiliśmy do ustalania dalszych szczegółów dotyczących naszej egzystencji. Sprostowaliśmy po raz kolejny nasz status. Najwięcej jednak miejsca poświęcono wizycie Papieża w Szwecji oraz naszego w niej udziału. Padło wiele ciekawych propozycji. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że właśnie ten fakt, że organizowaliśmy się na wyjazd, aby spotkać się z Papieżem, sprawił, że nasz związek szybko nabywał nowych towarzyszy, wzbudzał zainteresowanie, a także potrzebę istnienia. Praktycznie każdy młody człowiek chcący jechać do Vadsteny, musiał się przewinąć przez nasze ręce (nie będę pisał kto i przez czyje ręce się przewijał). Jednym z punktów tego pamiętnego spotkania, była próba ustalenia oficjalnej nazwy naszego związku. Na pierwszy ogień poszedł skrót po szwedzku. Po wielu propozycjach, szczególnie ze strony Grzegorza Wielgosza, ustaliliśmy P.K.U.F – Polska Katolska Ungdomsföreningen. Impreza zaczęła się jak zaczęliśmy zastanawiać się nad nazwą polską, coś w stylu ”Kwiaty Polskie”. Ludzie szaleli, padały potężne propozycje: „Krzyżacy”, „Brygada Rudolfa”, „Chwasty Polskie”, itp. Najlepszą nazwę „Gloria” wysunęli Jacek G. i Robert S. Próbowali oni wszelkimi sposobami, aby nazwa przeszła. Po zażartej jednak walce przesunięto ten problem na następne spotkanie. Wszyscy mieli przyjść z gotowymi propozycjami i ponownie przedyskutować nazwę naszego związku.

Gazetka „POLONICA”, Kwiecień 1991

Protokół sporządzony podczas pierwszego Zebrania Rocznego Polskiego Związku Młodzieży Katolickiej w Malmö.

1. Zebranie rozpoczęto wspólną modlitwą.

2. Grupa inicjatorska przywitała zebranych.

3. Dyskutowano cele związku na szczeblu lokalnym, jego strukturę, grupę docelową, zajęcia, ekonomię i przyszłą działalność.

4. Wszyscy zgromadzeni uważali, że nasz nowy związek młodzieżowy powinien należeć do SUK.

5. Po omówieniu propozycji dotyczących statutu związkowego, został on ostatecznie zaaprobowany przez wszystkich członków.

6. Wybór zarządu odbył się poprzez tajne głosowanie.

Rezultat:

Prezes – Anette Ferens

Sekretarz – Edyta Wasielczyk

Kasjer – Lidia Lachowicz

Członkowie – Robert Sadokierski, Jacek Giryn

Zastępcy – Waldemar Sadokierski, Mariusz Staniszewski

7. Wybór rewizora odbył się w ten sam sposób.

Rezultat: Halina Bornowska

8. Wyznaczono pełnomocników związku.

Pełnomocnikami związku w sprawach finansowych są kasjer i sekretarz.

9. Zakończenie zebrania.

Protokolant                                             

Edyta Wasielczyk

Potwierdza

Anette Ferens


Obecni na zebraniu:

Ks. Rudolf Basista

Lidia Lachowicz

Mariusz Staniszewski

Waldemar Sadokierski

Agnieszka Koziarska

Halina Bornowska

Jacek Giryn

Grzegorz Wielgosz

Mirosław Nowak

Robert Sadokierski,

Paula Zdrozdowska

Edyta Wasielczyk

Violetta Lachowicz

Beata Zmyślona

Anette Ferens




1988.11.13 Spotkanie informacyjne dla młodzieży na temat planów założenia związku polskiej młodzieży. Parafia Naszego Zbawiciela. Obecnych 21 osób.

Wspomnienia pół żartem pół serio z naszej gazetki:

Dzień 13 listopada to był bardzo ważny dzień. Bałem się tego spotkania i to nie tylko ze względu na przerażającą datę. Na zebranie było zaproszonych 25 osobników, z czego pojawiło się 21. To i tak dużo, stwierdził ks. Piotr Jasionowski. No i może miał rację. Nasze zgromadzenie otworzyliśmy modlitwą o więź. Atmosfera była bardzo ciężka. Wprawdzie większość się znała, ale każdy wyczuwał powagę sytuacji. Podejrzane spojrzenia, ciche szepty, tu i ówdzie można było przyuważyć posępny wzrok (co niektórym tak zostało). Trochę to przypominało zebranie partyjne, bo ludzie tylko przytakiwali, kiwali głowami, czasami ktoś wyskoczył z oklaskami. Mało kto zabierał głos. Może mieli kaca albo po prostu się bali, tylko nie wiem czemu. Wszystkie nasze główne założenia i punkty przedstawiali Piotrek i Anetta, a Robert i Jacek, tłumaczyli wszystkim, o co biega. Ci pierwsi trochę się przejęli rolami, ale powiedzieli co chcieli i na dodatek to co trzeba. Najwięcej rozmawialiśmy na temat przyjazdu Papieża do Szwecji, o statusie naszej przyszłej organizacji, o planach na najbliższe paręset lat. Po wzruszającej prelekcji Jacka, na temat obecnej sytuacji Polaków Szwecji, wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że już nie będziemy się włóczyć po Mc Donaldach. A jak. Jak już się organizować to na całego.

Po jakimś czasie pojawił się niejaki Piotr Studniarski wraz z małżonką Joanną i dopiero się zaczął cyrkus. Jak oni się rozgadali, to szok. W sumie to Piotrek najwięcej nawijał (i tak mu już zostało)...że jakieś ”Krzaki Polskie”, że tańce ludowe, szmery bajery, pompki rowery. Tyle tego było na raz, że nasze spragnione sensacji dzieciaczki nie widziały już o co chodzi. A biedny Valentin to już w ogóle nic nie kapował, bo biedaczek przecież nie zna polskiego. No, ale mimo wszystko dużo ciekawych rzeczy można było usłyszeć, ale ze zrozumieniem tego wszystkiego to już inna sprawa. Nie byliśmy po prostu na tyle zorganizowani, aby odpowiednio się do tego ustosunkować. Jedno było pewne. Będziemy organizacją katolicką, w czym chyba główna zasługa ks.Piotra, który odpowiednio nas uświadomił i naprowadził. Po kilku godzinnych naradach, wygłodzeni, zamieszani, rozeszliśmy się tajnymi kanałami do naszych chat. Jedna mi tylko myśl śmigała przez głowę, że to wszystko nie jest takie proste, jak to sobie na początku wyobrażaliśmy. Ale nie było już drogi odwrotu.

Gazetka „POLONICA”, Grudzień 1990




1988.11.04 Kaplica na Rosengården, Ekgatan. Drugie spotkanie poświęcone założenia związku.

Wspomnienia pół żartem pół serio z naszej gazetki:

Kolejne spotkanie, już w szerszym gronie odbyło się 4 listopada 1988 roku o godz. 19.00 w kaplicy na Rosengården. Głównym celem tego spotkania było przedyskutowanie konkretnych planów, co do naszego związku oraz ogólnej sytuacji polskiej młodzieży w Szwecji. Padło wiele gorzkich słów. Smutną prawdę przełykaliśmy herbatą, a niektórzy tylko śliną. Jak już się każdy wyżalił, to przeszliśmy do ustalenia wstępnych planów co do przyszłej działalności. Dowiedzieliśmy się, że istnieje coś takiego jak status no i raz dwa go opracowaliśmy. Później wyłoniły się perspektywy wspólnych imprez, zabaw, wyjazdów zagranicznych, różnych kółek zainteresowań, zespołów muzycznych i sportowych oraz wiele innych szalonych propozycji..Jednakże pierwszym naszym realnym celem miał być wspólny wyjazd na spotkanie z Papieżem w Vadstenie.

Nowo przybyły z Polski ks. Piotr Jasionowski, mający już doświadczenie z młodzieżą, szybko się nami zainteresował. A i ks. Rudolf Basista nie próżnował, serwując nam pyszne ciasteczka i pożyteczne rady. Nastrój spotkania był podniosły, ale wróżył dobrą przyszłość. W spotkaniu zaś wzięli udział P. Halinka Bornowska, Anetta Ferens, Waldek Sadokierski, Jacek Giryn, Robert Sadokierski, Mirek Nowak oraz Piotrek (na razie nazwisko nie znane), a także wyżej wymienieni księża. Na dzień 13 listopada wyznaczyliśmy spotkanie, w którym miało wziąć udział 25 osób, specjalnie wyselekcjonowanych, tzn. o nienagannej przeszłości i jako takim zaufaniu. W późnych godzinach wieczornych, gdy już się skończyły ciasteczka, ks. Rudolf poodwoził nas do domów swoim mini busikiem. A tę brawurową jazdę to niektórzy długo będą pamiętać.

Gazetka „POLONICA”, Październik 1990




1988.10.31 Pierwsze spotkanie poświęcone założeniu związku. Parafia Naszego Zbawiciela. Malmö.

Wspomnienia pół żartem pół serio z naszej gazetki:

Pierwsze oficjalne zebranie naszego, nazwijmy to związku, odbyło się dnia godnego i łatwego do zapamiętania, a mianowicie 31 października anno domini 1988. Było nas trzech, w każdym z nas inna krew, ale jeden przyświecał nam cel. Oprócz Anetty Ferens, Jacka Girynia i Roberta Sadokierskiego, była z nami również pani Halinka Bornowska, która nas wspierała duchowo i służyła radą. W tym dniu mieliśmy się spotkać z tak zwanym konsultantem do spraw z młodzieżą katolicką, niejakim Valentinem Bakran. Niestety, całkowicie o nas zapomniał i nie pojawił się. Próbowaliśmy dodzwonić się, ale było zajęte. I wtedy rzecz się stała niesłychana. Anetta, niczym stary agent CIA, zadzwoniła na Televerket i poprosiła o możliwość wtargnięcia na rozmowę, która przeszkadzała nam w skontaktowaniu się z Valentinem. Że było to możliwe to nie wiedziałem, ale chyba byłem mniej zaskoczony niż sami rozmówcy. W każdym bądź razie Valentin zjawił się natychmiast i po półtora godzinnym oczekiwaniu, w końcu mogliśmy rozpocząć rozmowy przy prostokątnej ławie. A wszystko to odbyło się w jednym z lokali głównego kościoła . Podczas tego spotkania, oprócz picia herbatki i spożywania ciasteczek, dowiedzieliśmy się, jakie mamy możliwości, prawa i ewentualnie szanse na założenie jakiegoś polskiego klubu. Najpierw padła propozycja ze strony Valentina, że możemy przyłączyć się do istniejącego już związku szwedzkiego. Doszliśmy jednak do wniosku, że lepiej założyć nasz, niezależny, samorządny związek młodzieżowy pod patronatem kościoła. Dowiedzieliśmy się jak to wszystko można załatwić (ja się dowiedziałem gdzie się można załatwić) i sprawa ruszyła z miejsca. Valentin obiecał pomóc i pomaga. O godz. 21.00 albo jeszcze później, bez większych ekscesów, wszyscy rozeszliśmy się do domów w nastrojach zadumy, gdzie niegdzie nadziei.

Gazetka „POLONICA”, Kwiecień 1990