.



Gazetka "POLONICA"

czyli

Oficjalne Pismo Polskiego Związku Młodzieży Katolickiej w Malmö

Pierwszy numer - kwiecień 1990 - dziewiąty i ostatni, czerwiec 1993

Nasza Gazetka, o nazwie "POLONICA" była w tamtych czasach taką fajną ciekawostką, zarówno dla nas jak i dla naszych sympatyków. Oczywiście traktowaliśmy ją bardzo, ale to bardzo na luzie i głównie chodziło o formę jakiejś zabawy, może reklamy naszego związku lub też jako pamiątka po nas, a może zupełnie coś innego … Tak właściwie to był akurat taki pomysł i po prostu chcieliśmy go jakoś własnymi siłami i skromnymi (a nawet prymitywnymi) środkami zrealizować.

Redaktorem naczelnym był Robert Sadokierski, który sporo czasu i energii poświęcił temu projektowi. Zdecydowana większość materiałów to pomysły naszych członków; rysunki, wiersze, opowiadania, a nawet krzyżówka. Ciężko się walczyło o te materiały ale udało się chyba wyłowić parę talentów. Warto wspomnieć o wspaniałych rysunkach komiksowych Sebastiana Karolkiewicza czy pisanych piękną polszczyzną opowiadaniach Mirosława Dymitrowa. Powstanie takiej jednej gazetki to naprawdę była totalna improwizorka ale również ciężka praca.

Wyglądało to mniej więcej tak. Najpierw trzeba było zdobyć materiał czyli prosić, błagać, zmuszać i przekupywać młodzież do składania swoich prac.Następnie wszystkie teksty trzeba było przepisać na starym komputerze - Atari 1040ST, bez polskiej czcionki i tylko kilka styli do wyboru. Drukarka też nie była najnowsza. Rysunki najpierw trzeba było gdzieś skopiować w różnych rozmiarach, żeby później można było je jakoś dopasować. Zdjęcia były obrabiane faktycznie profesjonalnie, u koleżanki Izy Zawistowskiej, która pracowała w Sydsvenska Dagbladet.

Później była wycinanka i przyklejanie na kartki, tak żeby jakoś złożyć odpowiednią ilość stron. Polskie literki były tworzone oczywiście manualnie – długopisem. Kopiowanie odbywało się u Waldka Sadokierskiego w pracy, w AGA GAS AB, przy cichym pozwoleniu pracodawcy ale po godzinach, więc trwało to do późnego wieczora. No i oczywiście na koniec składanie i spinanie po ok. 60 do 100 szt., też nie byle jaka robota.

Okazało się jednak, że nasza gazetka była bardzo popularna również wśród nie związkowych czytelników Trafiała do Polski i do innych ośrodków polonijnych za granicą, w ramach prezentu lub pamiątki. Sporo zawartych w niej materiałów można już znaleźć na naszej stronie internetowej. Największą ciekawostką jest to, że nazwa gazetki „POLONICA”, stała się wkrótce oficjalną nazwą naszego związku....