1990Smolen


Wywiad z Bohdanem Smoleniem

Sala teatralna kościoła na Rosengård

16.11.1990

Wywiad z Bohdanem Smoleniem  16.11.1990
Gazetka Polonica nr 3, grudzień 1990

 Na sam pomysł wpadł Sebastian Karolkiewicz. Jednak do ostatniej chwili nie było wiadomo czy wywiad się odbędzie czy też nie. Na 10 minut przed planowanym występem, Marek Szurpita przypadkowo dostaje się za kulisy i po chwili woła mnie, że widział Smolenia i że właśnie teraz jest okazja. Zaraz potem wpadamy do pokoju, gdzie cała paczka artystów oczekuje na występ. Piotrek Studniarski  wyjaśnia jeszcze o co nam chodzi i już mam zielone światło i tremę do przeprowadzenia wywiadu.

- Możemy zamienić z Panem parę słów? – spytał się Marek Smolenia.

- A zamieniajcie  - odpowiedział potężnym akcentem Bohdan.

Po chwili siedziałem już obok Smolenia, a Marek szalał z aparatem.

A oto obszerne fragmenty wywiadu z tego interesującego spotkania:

- Jak to się wszystko zaczęło? Wiemy, że na początku był Chaos, potem był Bóg, a kiedy Smoleń wstąpił na scenę?

- O! Ho! Ho! To było dawno, jeszcze Ciebie nie było na świecie. Zacząłem w 65-tym.

- Był Pan wtedy sam?

- Tak, sam. Potem dopiero ludzie przychodzili, odchodzili.

- To co, był Pan, jest i będzie bossem polskiej sceny satyrycznej?

- Bossem to może nie. Ja tam nigdy się nie pchałem na kierownicze stanowiska. Nie lubię.

- Pamiętam ze wszystkich Pana występów, „Na granicy”, ”Szpital”, że zawsze oprócz śmiechu były też momenty na chwilę zadumy…

- …Tak, tak, zawsze były takie momenty. Naszym głównym zadaniem było oszukać władze, dać im trochę do myślenia , o ile w ogóle oni myśleli. No i troszkę refleksji.

- Słuchałem ostatnio kaset z Pańskimi najnowszymi hitami bigbitowymi. Główny temat to kobiety, sex te sprawy. Czy to wspomnienia z lat młodości czy tylko fantazja?

- Pewnie że wspomnienia z lat młodości., a jak. Tam było pozbierane tego trochę i powymyślane też. Na tych kasetach to się właśnie nazywa rzężenie, bo to nie śpiewanie tylko rzężenie, Pan sprawdzi w słowniku jak to się pisze.

- A jakie najbliższe plany na przyszłość?

- No, jutro wyjeżdżamy do Göteborga, potem do Sztokholmu i później to już chyba wrócimy do domu.

- Ponowie to tak jadą z własnej inicjatywy czy na jakieś zaproszenia?

- Nie można z własnej. Zawsze nas zapraszają. Byliśmy już w Stanach, w Austrii, dużo jeździmy.

- Zbliż się już czas występu, dlatego życzę powodzenia i jeszcze raz dziękuję, za możliwość przeprowadzenia wywiadu.

- Ta nie ma za co. Tylko chłopaki, teraz nigdzie nie łaźcie i obejrzyjcie nasz program.

- Panowie, nie ma sprawy. Idziemy właśnie na salę.

Zanim jednak poszliśmy, zrobiliśmy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcie z Bodziem, dostaliśmy autograf dla naszego związku i wręczyliśmy Mu na pamiątkę ostatni numer naszej gazetki.

Robert Sadokierski